wtorek, 28 lipca 2015

niedziela, 26 lipca 2015

Mini haul zakupowy :)

Dzisiaj w Rossmannie zrobiłam małe zakupy, które postanowiłam Wam pokazać :) Niby nic, ale która z nas nie lubi kosmetycznych zakupów? Oto moje pierwsze (lub kolejne :D) wrażenia! :)
Pierwszy pod ręką jest produkt, który mam już kolejny raz- na moich ustach spokojnie przebija skutecznością Carmex, a kosztuje jedyne 3,99! Mowa tu o regenerującej, nawilżającej pomadce z Lovely, której w najbliższym czasie na pewno poświęcę osobną recenzję. Opakowania nie ma, bo użyłam pomadki od razu po odejściu od kasy ;)
Kolejna nowość w mojej kosmetyczce to rozświetlacz do twarzy o ciepłym odcieniu- także z Lovely. Czaiłam się na niego już długo, długo, odkąd Red Lipstick Monster w swoim porównaniu uznała go za produkt najbardziej podobny do Mary-Lou Manizer, ale nigdy jakoś nie mogłam na niego trafić- albo nie było ich wcale, albo tylko te o chłodnym odcieniu. W końcu wpadł w moje ręce za całe 8,99 :) Na dłoni wygląda cudnie, przetestuję i dam znać jak się sprawdza!
Przechodząc obok szafy Maybelline rzuciłam okiem na róże do policzków i w cenie na do widzenia dorwałam róż z serii Affinitone w przepięknym kolorze lekko zgaszonego, przybrudzonego różu o numerze 73 pink amber. Mimo, że nie było testera, ze względu na śmieszną cenę wynoszącą 8,79 wrzuciłam kosmetyk do koszyka i nie żałuję! Ślicznie wygląda na policzkach :)
Mój kolejny zakup to lakier Rimmel Salon PRO w kolorze 391 celebrity bash. Potrzebowałam głębokiej czerwieni o dobrym kryciu i ten lakier mi to daje :)

Ostatnią moim zakupem jest antyperspirant do stóp w kremie- upały nie dają za wygraną, a o stópki trzeba dbać! Zaskoczyła mnie jego bardzo gęsta konsystencja :) Zobaczymy, jak się będzie sprawdzał, bo niestety poprzedni antyperspirant w spray'u wystarczył na może 10 użyć, a to troszkę za mało.

A Wy na co się ostatnio skusiłyście? :)

Pozdrawiam, Ola

wtorek, 7 lipca 2015

Ziaja Sopot Samoopalacz balsam ujędrniający

Witam was wszystkich ;)
Dziś zajmę się kosmetykiem, który mam już stosunkowo bardzo długo, a który jest już na wykończeniu. Mowa o samoopalaczu, który zakupiłam ok 1,5 roku temu :) wiem ze długo ale działa i nie jest przeterminowany;) potrzebowałam jakiegoś muśnięcia słońcem, czegoś co nie utworzy mi plam na skórze. Marzyłam o bursztynowej opaleniźnie rodem z plaż Miami. Czy efekt powalił mnie na kolana? Hmmm...


Po niekoniecznie przyjemnych przygodach z samoopalaczem Garniera uznałam że warto może spróbować czegoś z zastępów jednej z moich ulubionych firm kosmetycznych. Balsam występuje w kilku wariantach, posiadałam wersję ujędrniającą relaksacyjną- nie wiem jak smród samoopalacza miałby mnie relaksować, jedyna opcja byłoby wmasowywanie go w moja skórę przez opalonego masażystę;) Wersja ujędrniająca tez szału nie robi, możne nie jestem osoba, która mogła by oceniać to działanie gdyż nie mam większych problemów z jędrnością skory . W każdym razie wariantów jest kilka. Zapach- jak to samoopalacz- nutka zawsze będzie wyczuwalna. Ale decydując się na tego rodzaju kosmetyk trzeba być świadomym ze śmierdzi ;) cóż, coś za coś;) kosmetyk działa, tego zarzucić mu nie można, opalenizna widoczna jest już po zaledwie 3-4 godzinach tak jak obiecuje producent. Nie należy przesadzać z natężeniem tak uzyskiwanej opalenizny bo niestety ale im bardziej intensywna tym bardziej pomarańczowa i sztuczna się ona wydaje. Wielki plus za konsystencje i szybkie wchłanianie. Dodatkowo nie trzeba być mistrzem dokładności nakładania - nie zdarzyło mi się jeszcze mieć po nim plam- a po Garnierze OWSZEM! Ale polecam porządnie umyć ręce po nakładaniu;) pomiędzy palcami tez ;) jedyna moja uwaga co do nakładania jest to aby na miejsca zgięć- kolana, łokcie- nakładać mniejsza ilość. W praktyce po kolanach przyjeżdżam dłonią tylko raz/dwa z niewielka ilością balsamu. Po nałożeniu polecam nie ubierać się od razu aby nie zabrudzić sobie ubrań- można np umyć sobie zęby, nałożyć krem na twarz w tym czasie;) sprawdzony sposób ;D
Podsumowując : produkt polecam, z pewnością kiedy się skończy kupię go ponownie. Zawsze warto mieć jakieś zapasowe słońce w butelce kiedy to za oknem nie współpracuje;)

Pozdrawiam 
Natalia;)

piątek, 3 lipca 2015

Ciasto drożdżowe z czereśniami

Witajcie:)
Jako że blog miał też zawierać strefę MORE zamieszczę tu wpis dotyczący właśnie mojego dzisiejszego pichcenia:) Polskie owoce dojrzewają w lipcowym słońcu a my myślimy jak by tu je spożytkować. Kompoty, konfitury, dżemy... To na zimę, a na teraz? Dziś postanowiłam przygotować ciasto drożdżowe z pięknymi czereśniami. Muszę się pochwalić że w tym roku są wyjątkowo piękne i dorodne:D Może to górskie powietrze:)?
Przepis wyklikałam w internecie i wydał mi się całkiem dobry.


Składniki:
70 dkg wygrylowanych czereśni
50 dkg mąki pszennej
1  szkl ciepłego mleka
3-4 dkg drożdży
12 dkg cukru
2 jajka
2 żółtka jaja
1 cukier waniliowy
10 dkg roztopionego masła
+ kruszonka do posypania

Wykonanie:
Wydryrowane czereśnie umieścić na sitku żeby odciekł sok. Ciepłe mleko mieszamy z 2 łyżkami mąki,drożdżami i 1 łyżką cukru,dobrze wszystko ze sobą wymieszać żeby nie było grudek.Przykryć ściereczką i odstawić na około 15 min.do wyrośnięcia. Jajka ucieramy z cukrem i dodajemy do mąki,następnie dodajemy wyrośnięte drożdże,sól,cukier waniliowy i dobrze wyrabiamy ciasto aż będzie odchodzić nam od ręki.Następnie dodajemy roztopione letnie masło i dobrze zarabiamy wszystko razem.Przykrywamy ściereczką i odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce (na około 1-1,5 godz.) Wyrośnięte ciasto przekładamy do blaszki wyłożonej papierem do pieczenia,posypujemy je czereśniami a następnie kruszonką. Kruszonka: 2 łyżki kasi,1 łyżkę cukru i 2 płaskie łyżki mąki zagnieść ze sobą  do uzyskania efektu tzw.mokrego piasku. Tak przygotowane ciastoodstawić na pół godz.do podrośnięcia a następnie piec w nagrzanym piekarniku do 180°C przez około 30-35 min.


źródło: http://durszlak.pl/przepis/ciasto-drozdzowe-z-czeresniami--2?c=tag&t=ciasto-z-czeresniami 

Stosowałam się do miar w przepisie ale w niektórych momentach dodałam coś od siebie np:
- Kruszonka aby uzyskać optymalną konsystencję wymagała dodania jeszcze kilku miarek mąki...
- Przed wysypaniem czereśni na ciasto, posypałam je odrobiną bułki tartej.
- Wyłożone owoce na cieście posypałam nieco jeszcze cukrem.

Wrzucam kilka zdjęć z procesu produkcji :)










Zaznaczam że nie jestem żadną mistrzynią- powiedziałam bym raczej że raczej kiepska kucharka ze mnie:) dlatego bardzo chętnie przyjmę jakieś wskazówki kulinarne:)
 A Wy jakie ciasta polecacie letnią porą?:) Jakie wypieki proponujecie?:) Macie jakieś sprawdzone strony z przepisami?:) bardzo chętnie przyjmę też przepisy na pyszności!!:)


Pozdrawiam gorąco!
Natalia

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka