niedziela, 29 listopada 2015

Golden Rose Eyebrow kredka do brwi- hit czy kit?

Zapraszam Was dzisiaj na recenzję kosmetyku Golden Rose- stał się moim must have, czy sprawił mi zawód?
Zacznę od tego, że nie wychodzę z domu bez pomalowanych brwi. Gdyby ktoś kazał mi wybrać jeden jedyny kosmetyk, który mogę sobie zostawić, byłby to na pewno produkt do podkreślania brwi. Moje są z natury jasne i rzadkie, praktycznie ich nie mam, więc podkreślanie cieniem, kredką, czy też innym kosmetykiem jest wysoce wskazane :)

Używałam przez długi czas cienia, później żelu stylizującego z Wibo, postanowiłam, że teraz czas wypróbować kosmetyku do stylizacji brwi w kredce. Nie mogłam się więc oprzeć, kiedy w Golden Rose dostrzegłam kredkę do brwi w bardzo ładnym, chłodnym odcieniu (103). I co z tego wyszło? Niestety, zawiodłam się.

Kredka jest klasyczna, temperowana, z przydatną miniszczoteczką na skuwce. Sama kredka jest baaardzo twarda, ciężko się nią pracuje, kiedy dociskam mocniej, koloru nie przybywa, za to co słabsze włoski brwi wypadają, a nie mam ich za wiele. Poza tym produkt roluje się w dziwny sposób- w niektórych miejscach pozostawia dziury, w innych znowu nadmiar produktu, co nie wygląda zbyt fajnie. Trwałość również nie jest najlepsza- po ok. 6 godzinach kredki już praktycznie nie ma, a to dla mnie zdecydowanie zbyt krótki okres. Zdążyłam też już zauważyć, że kredka nie jest specjalnie wydajna, co jest dziwne, zważając na fakt, że bardzo trudno się z nią pracuje. Produkt nie trzyma się ani skóry, ani włosków- dołączoną szczoteczką trzema pociągnięciami bez problemu można pozbyć się całości nałożonego kosmetyku. Nie wiem, czy to mój egzemplarz jest felerny, czy może ten wariant kolorystyczny, bo w sieci napotkałam same pozytywne opinie na temat tych kredek. Ogromna szkoda, bo kolor jest bardzo ładny, choć nieco rudzieje przy kontakcie ze skórą, cena również nie przeraża, nawet gdybym musiała kupować ją raz w miesiącu- mogłabym to przeżyć. Kredkę jakoś tam zużyję, sięgając po nią wtedy, kiedy wychodzę z domu na krótko, ale raczej nie kupię jej ponownie, chyba, że okaże się że to tylko ta moja kredka jest wadliwa. Na razie zakończę eksperymenty w dziedzinie stylizacji brwi i przeproszę się z żelem Wibo, który jest o wiele wygodniejszy w obsłudze i dużo bardziej trwały.
A bez jakiego kosmetyku do brwi Wy nie możecie się obejść? :)

Pozdrawiam Was,
Ola

P.S. Mojego nowego ulubieńca w tej dziedzinie znajdziecie tutaj!

1 komentarz :

  1. Ja używam cienia, mam ciemne i dość gęste brwi dlatego tylko je delikatnie podkreślam :) Tej kredki nigdy nie używałam.

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka