czwartek, 31 marca 2016

Zadbane dłonie- jak, dlaczego i po co

Witajcie:) Dziś wpis nie będący stricte recenzją. Postanowiłam wylać tu kilka moich przemyśleń dotyczących kobiecych dłoni. Nie od dziś znamy powiedzenie "dłonie są wizytówką kobiety". Gdyby się tak zastanowić, to faktycznie coś w tym jest...


Jak się czujesz kiedy kelnerka w restauracji podaje Ci talerz dłońmi, które łuszczą się a paznokcie błagają o pomstę do nieba... Pewnie apetyt zostaje wystawiany na potężną próbę:) No cóż, koniec końców moje zdanie w tym temacie brzmi: ładne dłonie dobrze świadczą o kobiecie. Zdaje sobie sprawę że nie  każdy tryb życia czy zawód pozwala na wymalowane piękne paznokcie, i dłonie tak gładkie że konkurują z pupką noworodka. Chodzi tylko o to, żeby były schludne. Przycięte, czyste, nieobgryzione paznokcie, zadbane skórki, nawilżona skóra...
Uwielbiam, kiedy moje dłonie są zadbane, miękkie. Przyznam jednak że często po prostu z lenistwa ręce wyglądają niewyjściowo, ale ogarniam się w miarę szybko:)
Jak ja widzę pielęgnację dłoni i paznokci?


Zaczynam zazwyczaj od zmycia pozostałości lakieru zmywaczem, który akurat mam pod ręką. Sposobem naszych mam i babć moczę dłonie w ciepłej wodzie z dodatkiem mydła. Dodatkowo jeśli macie brudne paznokcie, mydło ułatwi jego odmoczenie i usunięcie :)
Podważam swoje skórki, choć muszę przyznać że nie narastają one bardzo, ale jednak lubię mieć je usunięte. Nie wiem , dlaczego nie używam żadnych żeli do usuwania skórek, po prostu odmaczam, podważam i .... wycinam. Tak, wiem że obecnie podobno nie wycina się już skórek. Jeżeli potrafię to robić, nie raniąc się przy tym i nie ryzykując infekcji, to dlaczego nie?


Kolejnym krokiem jest nadanie kształtu paznokciom. Osobiście stosuję pilnik papierowy, bo jest dla mnie najwygodniejszy. Pilnik metalowy? Do końca nie wiadomo jak to jest, jednak ja nie używam- strzeżonego Pan Bóg strzeże :)Trafiłam ostatnio na bardzo dobry opis pilniczków, jest to gruntowny przegląd, warto przeczytać klik!


Czas na malowanie paznokci! To jest to, co uwielbiamy! Rozpoczynam standardowo od pomalowania lakierem który będzie podkładem. W tym wypadku zazwyczaj używam utwardzacza Lovely, którego recenzję znajdziecie tutaj!. Jest to ważny krok, którego nie doceniałam przez długi czas. Pociągnięcie lakierem podkładowym to nie dużo za cenę nieodbarwionej płytki.


Malowanie kolorem to zazwyczaj dwie warstwy. Metodą prób i błędów doszłam w końcu do wniosku, który wszyscy znają, ale jednak długi czas nie stosowałam się do niego- dwie cienkie warstwy są lepsze niż jedna gruba. Tak. Długo tak robiłam. Na koniec malowania, top coat. Ja stosuję Eveline X-Treme Gel Effect. Bardzo go polubiłam, ponieważ zwiększa trwałość lakieru i dodatkowo pięknie nabłyszcza i sprawia, że paznokcie wyglądają na profesjonalnie wykonane. Tak, malowanie paznokci kończące się na nałożeniu samego lakieru mamy już za sobą.


Kończę peelingiem parafinowym Ziaji, w osuszoną już skórę wcieram krem Bielenda- mój ostatni lider, o którym napiszę już niebawem.




Moim zdaniem, jeżeli już za coś się biorę, robię to porządnie. Oczywiście nie mówię tu, że jestem ekspertką- bo nie jestem:) Jest to bardzo widoczne zwłaszcza u niektórych blogerek. Nie chcę tu nikogo urazić, ale ile razy spotkałyście zdjęcia niechlujnie wykonanych paznokci na blogach? Tak, pewnie teraz zarzucicie mi, że każdy wykonuje, na ile potrafi, ale tu nie o to chodzi. Nie chodzi o gusta czy ładne czy brzydkie. Tu chodzi o to, że niechlujnie. Uważam że lepiej wyjść niepomalowanym-makijaż/ manicure- niż w źle zrobionym makijażem, którym robimy sobie krzywdę, paznokciami, które wyglądają jakby wykonywała je osoba ślepa też!
Co o tym myślicie?:)
Pozdrawiam:)

1 komentarz :

  1. Przypadkiem trafiłam na blog i jestem oczarowana! Piękne zdjęcia, zachęcające opisy, czytając ma się wrażenie, że tworzą go właściwe osoby na właściwym miejscu !!! Pozdrawiam egelancko

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka