piątek, 2 września 2016

System 3 kroków CLINIQUE - 3 kroki do wielkiego zawodu?

Witajcie! Nasze IG na pewno pamiętają jak na naszym profilu ponad dwa tygodnie temu opublikowałam posta dotyczącego zakupu Systemu 3 kroków CLINIQUE. Ciekawe jak go oceniam?

Zacznę może po prostu wprost- nie wiem co mi do głowy strzeliło- ale zaintrygowały mnie filmiki StylizacjeTV i bardziej rzeczowy Agnieszki Grzelak dotyczące cudownego systemu ku pięknej skórze. Zapomniałam, że filmiki mogą być sponsorowane....Pobiegłam do Douglasa, porozmawiałam z konsultantką i dobrałyśmy mój własny system trzech kroków. Tak tak, jestem naiwna. Po raz kolejny uwierzyłam, że coś pozwoli mi spełnić moje marzenie- możliwość chodzenia bez podkładu. Nie tym razem.

System trzech kroków opierać ma się na codziennej rutynie, która zapewnić ma nam wszystko czego nasza skóra potrzebuje:

OCZYSZCZANIE → ZŁUSZCZANIE→NAWILŻANIE
Idea jak najbardziej piękna. Codziennie, dwa razy dziennie mamy stosować te trzy kroki, które pozwolą nam uzyskać piękną cerę, jak z reklamy. Osobiście uważam że te kroki jak najbardziej są ok, ale nie z tymi kosmetykami.

Do rzeczy. Już prawie odżałowałam ok 300 zł żeby wydać je na te pełnowymiarowe kosmetyki (uwierzcie- dla studentki to sporo;>). Na szczęście pani w Douglasie pokazała mi mały próbny zestaw, mający starczyć na dwa tygodnie, żeby sobie go wypróbować. I Bóg jej w dzieciach, teraz przynajmniej żałuje 39,90 a nie prawie 300...
Otrzymujemy trzy małe, naprawdę urocze produkty schowane w sprytnej kosmetyczce. Bajer. Można to sobie fajnie zabierać w podróż i w ogóle. Nie powiem, pomysł bardzo fajny...

Podeszłam z niemałym entuzjazmem do tego testu- czułam jakby ten dzień miał się stać przełomowym w moim życiu:) w końcu zrobię coś naprawdę dobrego dla mojej skóry. Otóż....
Pierwsze dni zapowiadały się obiecująco- miałam wrażenie napiętej skóry- a może sobie to wmawiała, bo tak chciałam żeby zadziałało?
Po ok tygodniu rozpoczął się mój koszmar. Na twarzy pojawiało się coraz więcej wyprysków- i nie była to kwestia diety, innych kosmetyków, bo specjalnie nic nie zmieniałam, nawet odstawiłam inne kremy i inną pielęgnację żeby widzieć działanie. Małe, ropne krostki wychodziły zewsząd- najbardziej na policzkach, ale i na czole, nosie... I wcale nie chciały się goić- odradzały się co chwilę ze zdwojoną siłą. Potem zaczęły się pojawiać bolące podskórne naprawdę duże pryszcze. Najwięcej na linii żuchwy- nigdy, przenigdy nie miałam tam żadnych problemów.  Pryszcze to nie jedyny problem. W mgnieniu oka zaczęły pojawiać się suche skórki- nos wyglądał okropnie, do tego miałam katar alergiczny więc płatki nosa były w opłakanym stanie. Ale ja dalej uparcie brnęłam w Trzy Kroki Do Spełnienia Marzeń. Kolejną, i chyba najbardziej uciążliwą sprawą była przesuszona skóra na policzkach, pod kośćmi jarzmowymi. Kiedy jej dotykałam miałam wrażenie że przesuwam palcem po czymś tak bardzo suchym, że może się porwać na kawałki pod wpływem mojego ruchu. Dodam, że wybrałam typ skóry mieszana w kierunku sucha, a jestem posiadaczką raczej mieszanej w kierunku tłustej- nie chciałam przesadzić z intensywnością kosmetyków, i wspólnymi siłami z Panią w Douglasie ustaliłyśmy że ten typ będzie najlepszy.

Dlaczego tak jest- wg analizy prof.  Aleksandry i prof. naiwnej Natalii:

STEP 1-Mydełko- bez szału- myje, ale żeby podczas mycia jakieś fajerwerki- nie za tę cenę. Naprawdę miewałam dużo lepsze żele, a już na wyżyny wspina się Iwostin o którym pisałam tu i dalej mam takie zdanie.

STEP 2- "tonik?"/płyn który ma za zadanie złuszczać martwe komórki, dezynfekować- ogólnie oczyszczać skórę z resztek. Gdybyście chciały faktycznie to poczuć- otwórzcie spirytus i pomaziajcie się nim po twarzy. Przyjemnie? No właśnie. A właśnie ten pospolity alkohol jest tu na jednym z pierwszych miejsc- konkretnie na drugim miejscu w składzie. Jedynie co to robi to pewnie dezynfekuje, ale ja dziękuję za takie wyjałowienie. Przyznam że z tym właśnie krokiem wiązałam największe nadzieje. ale się bardzo zawiodłam. 

STEP 3- krem nawilżający- może i nawilża, w jakimś tam stopniu. Na pewno nie sprostał wymaganiom skóry po wręcz wypaleniu jej spirolem. Mam wrażenie że albo tonik jest za mocny albo krem za słaby. Poza tym w tak drogim kremie spodziewałam bym się czegoś naprawdę lepszego w składzie niż parafina na drugim miejscu, zaraz po wodzie.... 

I co? Mam teraz taką buzię że w pocie i łzach próbuję ją doprowadzić do jakiegokolwiek stanu używalności. W tym celu z pomocą przyszedł krem nawilżający z Ziai z linii Manuka oraz krem z Alterry nawilżający na noc z wyciągiem z winogron który naprawdę nigdy nie zawodzi. Koniec końców mam cerę w takim stanie, że czeka mnie dermatolog.

Niemniej jednak wykorzystam samą ideę Clinique, ale na pewno nie z ich kosmetykami, które nie są warte nawet połowy ceny. Kosmetyki z lepszym składem oferują inne marki i w normalnych cenach. Znów dałam się nabrać na to, że drogi kosmetyk zadziała...

A wy miałyście do czynienia z Systemem Trzech Kroków Clinique? Jakie są Wasze doświadczenia? 

PS: Oczywiście jeżeli już kupiłyście ten mały zestaw, to nie wyrzucajcie dołączonej do nich kartki! Clinique nie opatrzyło małych kosmetyków w składy... Ups.

Pozdrawiam,
naiwna Natalia

2 komentarze :

  1. Kurcze uwierz mi że podziwiam, że tyle dasz rade zapłacić za kosmetyk ja się waham gdy mam kupić cos za 60 zł :D

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę w końcu sobie sprawić! :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka