niedziela, 8 stycznia 2017

#3 Biblioteczka: Charlotte Cho: Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji.

Ostatnio podczas podróży do Krakowa miałam wolne 2,5 godziny, które postanowiłam poświęcić na przeczytanie książki bardzo popularnej choćby na Instagramie. Co o niej sądzę? Zapraszam do lektury notki poświęconej tej urodowej książce!
źródło: znak.com.pl


Kiedy na jakimś zdjęciu na Instagramie dostrzegłam książkę Charlotte Cho, której tematyka wpisuje się w sferę moich zainteresowań (zanim zdecydowałam się na swoją zawodową drogę, chciałam zostać kosmetologiem), stwierdziłam, że muszę ją przeczytać.

Opis ze strony wydawnictwa:
W Europie o skórze mówi się głównie w kontekście problemów: zmarszczek i niedoskonałości cery, które trzeba tuszować grubymi warstwami makijażu. Koreanki od dawna wiedzą, że takie podejście prowadzi donikąd. Ich niezwykła metoda kompleksowej pielęgnacji gwarantuje rewelacyjne efekty.
Charlotte Cho na własnym przykładzie obala mit, że idealna cera Koreanek to efekt dobrych genów i udowadnia, że wszystko zależy od właściwej pielęgnacji. W książce przedstawia kilka prostych, ale niezastąpionych sposobów, by raz na zawsze pożegnać się z niedoskonałościami i zachwycić wszystkich promienną, nieskazitelną cerą.
Zapomnij o starzejących się z godnością Francuzkach i osiągnij koreańską perfekcję.
Oczyszczaj, złuszczaj, nawilżaj, regeneruj i lśnij!
Do książki podeszłam z bardzo pozytywnym nastawieniem- w końcu wokół widziałam same ochy i achy! Niestety po lekturze jestem trochę zawiedziona- dlaczego zapytacie? Ano dlatego, że spodziewałam się czegoś innego. Na pewno plusem książki jest to, że błyskawicznie się ją czyta, naprawdę- wystarczy jeden wieczór i już! Książka połknięta w całości :) Nie umiem jednak oprzeć się wrażeniu, że to, co opisane jest na 240 stronach, spokojnie dałoby się zawrzeć na 30, a książka nic by na tym nie straciła. Pielęgnacyjne rytuały przeplatają się z anegdotkami z życia autorki, kosmetyczne must-have'y z żarcikami. Nie do końca odpowiadała mi ta forma, bo ja, jako człowiek związany z medycyną lubię konkretną wiedzę popartą badaniami, i muszę przyznać, że kilka przydługich i moim zdaniem średnio zabawnych historii z życia Charlotte Cho po prostu sobie podarowałam. Niestety dla mnie, nie powiększyłam też swojej wiedzy w zakresie pielęgnacji. Uważam, że jest to raczej książka dla dziewczyn, które do tej pory zmywały makijaż jedynie płynem micelarnym i sporadyczne nakładanie kremu uważały za szczyty pielęgnacji. Podczas czytania książki nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że to książka bardziej o Korei i panujących w niej kulturze i zwyczajach, a pielęgnacja cery jest jakąś tam jej częścią.

Podsumowując, nie żałuję, że zapoznałam się z tym książkowym bestsellerem. Poświęciłam niewiele czasu na jej przeczytanie, a niejako uporządkowałam to, co już wiedziałam. Zawiodła mnie nieco uboga w szczegóły forma książki, ale być może sama jestem sobie winna- w końcu to elementarz pielęgnacji, nikt nie obiecywał akademickiego podręcznika :)

A Wy- znacie tę książkę? Chętnie dowiem się, co o niej myślicie!
Pozdrawiam, Ola :)

3 komentarze :

  1. Ja również przeczytałam tą książkę i mam podobne zdanie. Nie ma znalazłam tam nic nowego, uważam że każdy w sieci znajdzie wszystkie informacje zawarte w książce. Może dla niektórych forma książki po prostu będzie wygodniejsza niż przeszukiwanie internetu - to dla mnie jedyny plus tej pozycji.

    OdpowiedzUsuń
  2. niedawno skończyłam ją czytać, recenzja tej książki czeka na opublikowanie na blogu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekamy czekamy, już kilka razy wchodziłyśmy sprawdzać, czy to już:)

      Usuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka