środa, 4 października 2017

Romantic Bear pomadka peel off - recenzja. Love or Hate?

Produkt o którym dziś mowa budzi sprzeczne opinie- jedni hejtują, drudzy polecają. Zatem internet poszerzy się o kolejną recenzję;)


Produkt zawarty w zwykłym tanim opakowaniu, znanym nam z lat '90 kiedy to każda szanująca się uczennica posiadała kolekcję błyszczyków dołączanych do wszelkich BRAVO, POPCORNów i innych kolorowych mózgopiorców dziewczęcych umysłów. Ale niech pierwszy rzuci kamieniem kto nie był w czołówce biegających od kiosku do kiosku młodych kosmetykoholiczek i nie wyrywał sobie perłowo- różowych błyszczyków z rąk przy stoisku prasowym ;P
Tak czy owak, opakowanie bez szału, grafika zrobiona w Paincie. Produkt o bardzo intensywnym kolorze i niezwykle gęstej, lepkiej konsystencji. Mamy otrzymać delikatnie zabarwione usta, o naturalnym wykończeniu.

I tu zaspojleruje:) TAK, otrzymamy taki efekt, ale użytkując z głową rzeczony produkt.

Za nic nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego komuś przyszło do głowy że załączony badziewny aplikator może zapewnić nam jakiekolwiek znamiona precyzyjności. Nie wiem, dlaczego na części blogów, czy nawet we vlogach na YT dziewczyny nakładają produkt aplikatorem bezpośrednio na usta a następnie są szalenie zawiedzione efektem. Tak samo robimy ze zwykłymi pomadkami- mówię tu o klasycznych "szminkach" w sztyfcie- jeśli chcemy precyzyjnego, wyrysowanego kształtu to nie staramy się manewrować zaokrąglonym już od użytkowania sztyftem z prostego powodu- cóż, to się nie uda ;)
Jeśli nakładamy produkt na usta pędzelkiem, możemy oczekiwać względnie precyzyjnej aplikacji uzależnionej od naszej sprawności manualnej.
Trzeba nakładać dość szybko, bo produkt zasycha, zaczyna się łuszczyć a dodatkowo raczej zależy nam na równomiernym odbarwieniu ust.

Dodatkowo należy pamiętać, że jak i do tintów, i do matowych pomadek tak i do tego czegoś peel off należy mieć usta gładkie, bez skórek, powygryzanych ubytków itp. Nie zapominamy o nawilżeniu ust, dodatkowo po zdjęciu warstwy można potraktować je ochronną warstwą balsamu do ust;)

My posiadamy kolor WATERMELON, który otrzymałyśmy w paczce od jednej z instagramowiczek.
Mi osobiście podoba się efekt, ponieważ kolor jest nienachalny, wygląda bardzo naturalnie i o ile nałożony jest prawidłowo, nie budzi moich zastrzeżeń. Trwałość nie zachwyca, ale albo wóz albo przewóz- jeśli naturalne zabarwienie ust "niewidzialną pomadką na ustach" to już nie trwałość matowej płynnej zastygającej pomadki.  Dostępna na Aliexpress za grosze, w szerokiej gamie kolorystycznej (czytaj: 6 kolorów;p)
Macie jakieś doświadczenia z tymi pomadkami?
Pozdrawiam,
Natalia

4 komentarze :

  1. bardzo przydatny wpis
    kolor pomadki piękny, ja nigdy nie zamawiałam kosmetyków na aliexpresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nie jestem fanką takich niesprawdzonych kosmetyków ale jak widać na razie nie jest źle ;)

      Usuń
  2. sama osobiście nie maluję usta na inny kolor niż ten zbliżony do koloru ust. Ciekawe rozwiązanie. Czy już kiedyś nadziałaś się na jakiś bubel z Alliexpress? chodzi mi o kosmetyki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamawiałyśmy jeszcze zbyt wielu kosmetyków z ali, ale te które mamy dotychczas nie okazały się bublami, wręcz przeciwnie :)

      Usuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka