wtorek, 14 listopada 2017

Smartfonowe społeczeństwo.

Jest z Tobą wszędzie- w łóżku, kuchni, nawet w toalecie. Wysiadając z tramwaju odruchowo sprawdzasz czy masz go w kieszeni. Jego brak przyprawia Cię o mały zawał. O kim (czym) mowa?



Tak, smartfon. Korzystamy chętnie z tych dobrodziejstw technologii, w końcu w dzisiejszym świecie bardzo praktycznym jest posiadanie zminimalizowanej wersji laptopa, czytnika e-booków, szybkiej przeglądarki, mini cyfrówki itp.
Firmy prześcigają się w konkurencji "mini rozmiar- maksymalne możliwości technologiczne".
Ktoś z Was podróżuje komunikacją miejską? Ja na co dzień tak. Spójrzcie tylko na ludzi w tramwaju- każdy z nosem w swoim internetowym świecie, tylko On i jego social-media. Czy nie zaszło to już za daleko?
Spróbuj przypomnieć sobie, jaki kolor włosów czy płaszcza miała osoba siedząca obok Ciebie w drodze do pracy/szkoły. No tak.... Jasne że nie pamiętasz. Ludzie, mimo że tworzą grupę społeczną- są indywidualni. Jedyne co ich łączy to niestety wspólny tramwaj. Odcięci od siebie całkowicie. Zdarzyło Ci się z kimś porozmawiać w tramwaju? 
Wspólny wypad ze znajomymi na kawe/ obiad. Wszyscy siedzący przy stole klikają w swoje dotykowe, błyszczące ekrany. Są razem ale osobno.



Kiedy zatraciliśmy naturalną chęć wspólnego spędzania czasu i pielęgnowania relacji?


Czy za kilka lat nasze dzieci nie będą wiedzieć co to znaczy umawiać się ze znajomymi "na trzepaku"? 

Czy wykorzystają do tego "wirtualne pokoje spotkań", nie wychodząc z pokoju, ślęcząc przed świecącym ekranem, kreując idealną wersję i-myself?

Krótki post, ale uznałąm że temat jest warty poruszenia. 
Co Wy o tym sądzicie? Zdarza się Wam być cyber-person ? A może cenicie sobie tradycyjne spotkanie z kimś kto ma dla Was czas, i jest w stanie odłożyć telefon i po prostu zapytać co u Was słychać?
P.S. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem nawiedzoną promotorką odrzucenia technologii na rzecz listów w butelce (choć miło pewnie było by dostać czasem jakiś list poza rachunkami ;D). Chodzi mi o przemyślaną homeostazę pomiędzy życiem realnym a tym w cyberprzestrzeni ;)
Pozdrawiam,
 Natalia:)

20 komentarzy :

  1. Mam z tym straszny problem. Choć telefon trzymam w ręku jak dobrowolnie założone kajdany i bez niego czuję się jak bez ręki to są chwile kiedy chcę go odłożyć. Na rodzinnych wakacjach usiłuję wprowadzić dzień bez smartfona - niestety na ten moment bezskutecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jest, kiedy brak telefonu czuje się jak bez ręki. Ale też często staram się robić sobie odwyk.

      Usuń
  2. Bardzo dobrze, że napisałaś ten post. Sama się rozpędzam w tym związku ze smartfonem, a co dopiero dzieci! Na szczęście chętnie spotykam się ze znajomymi, jeśli tylko mają czas, bo ostatnio i z tym jest problem. Więcej takich akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoich dzieci nie mam jeszcze, ale wiem, że będę walczyć, aby pielęgnowały spotkania face to face a nie tylko zadowalały się internetową komunikacją. Straszne jest to, że całkiem prawdopodobne że za kilka lat bedziemy mieli masę ludzi, u których pojawią sie problemy sfery komunikacyjnej i społecznej, które wymagać będą terapii....

      Usuń
  3. Czasami ludzie zapominają o życiu mając telefon w rękach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam czasem wrażenie, że gdybym się przewróciła na pasach, to połowa by mnie nie zauważyła w ogóle, przy czym pewnie przeszli by po mnie ;)

      Usuń
  4. Nie rozumiem tego fenomenu, naprawdę :) Telefonu używam wyłącznie do dzwonienia i pisania smsów. Nie mam ustawionych żadnych powiadomień i nie dostaję powiadomień z FB czy Instagrama co 5 sekund, bo to by rozpraszało :) Nie wiem jak można spotykać się ze znajomymi w restauracji i grzebać w telefonie. Moim zdaniem jest to mało kulturalne i najgorsze jest to, że powoli staje się to normą. Dziwią mnie oburzeni rodzice, którzy skarzą się, że ich dziecko non-stop bawi się telefonem, ale skoro rodzice robią to samo, to nic dziwnego, że dziecko naśladuje ich zachowanie. Nie rozumiem też chodzenia z nosem w telefonie w sklepie czy na ulicy. Telefon powinien ułatwiać komunikację, ale nie powinien jej zastępować i odbierać nam rozumu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice narzekają, że ich dziecko siedzi cały czas w telefonie- przecież samo nie poszło i go nie kupiło;) Pamiętam że kiedy byłam dzieckiem, i miałam pierwsze telefony, często rodzice po prostu zabierali mi go, mogłam np.: korzystać z niego w weekend itp. I Bóg im w dziecku ;) Bo zawdzięczam im mnóstwo wspaniałych chwil przeżytych bez telefonu.

      Usuń
  5. Ten post daje do myślenia. Ja też siedzę w tym smartfonowym bo jestem blogerką. Przed założeniem bloga jadąc komunikacją miejską czytałam książki lub gazety. A teraz mieszkam w Pradze czeskiej i celowo nie rozszerzałam tu pakietu ze swoim operatorem na internet za granicą. I moja głowa na mieście trochę odpoczywa;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy pomysł z tym pakietem internetowym ;) przynajmniej wiesz, że choćby silna wola zawiodła, to i tak się nie złamiesz ;)

      Usuń
  6. Ja akurat nawet nad tym nie panuje ile mam telefon w reku kiedy nie jestem w pracy :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/11/romantyczna-toaletka-hemnes-z-ikea.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto policzyć, ile mniej wiecej czasu spedzamy w internecie :O

      Usuń
  7. Przyznaje sie , niestety jestem uzalezniona od techniki. Jak nie mam pod reka telefonu to musze miec laptopa - na dluzsza mete masakra. Musze zaczac sie ograniczac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat uda się dzięki temu zaoszczędzić trochę czasu? Ostatnio gdzieś przeczytałam że gdybyśmy co chwile nie zerkali na telefon, sprawdzali facebooka czy maila, mielibyśmy co najmniej dodatkowe 2 h czasu na dzień ;)

      Usuń
  8. zazwyczaj jestem jedną z niewielu osób w autobusie czy tramwaju, które czytają książkę czy po prostu patrzą za okno. Chociaż przyznaję że ostatnio jazda trmawajem to jedyny wolny czas w ciągu dnia kiedy mogę np. odpisać na maile lub komentarze na blogu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety muszę się z Tobą zgodzić, mimo że nie chcę, często właśnie to jedyne momenty w ciągu dnia, kiedy mogę przeglądnąć insta, maila itp.... Ale nie lubię, ponieważ częsta przez to zdarza mi się przejechać przystanki albo pomylić tramwaje, gdy za bardzo skupię się na telefonie;D

      Usuń
  9. A ja trochę nie rozumiem dramatyzowania problemu ludzi wpatrzonych w telefony - ja czasem popatrzę przez okno, czasem przejrzę insta, albo poczytam blogi lub poodpowiadam na komentarze na swoim blogu. Poogarniam swoje sprawy i nie wiem co jest w tym złego. Spędzam w komunikacji bardzo dużo czasu, więc co innego tu robić - rozmawiać z obcymi ludźmi i po raz setny patrzeć na te same widoki za oknem w drodze do pracy/na uczelnię?

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety, to znak naszych czasów. Jesteśmy już przyzwyczajeni do tego, że za sprawą smartfonów bombarduje nas mnóstwo informacji, które - chcąc nie chcąc - kształtują nas. Za ich sprawą kształtuje się nasza wiedza o świecie. Prawdziwym czy utkanym z iluzji - każdy musi sam sobie na to odpowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  11. Czasem stawiam sobie wyzwania. Na przyklad przez nastepne 2 godziny nie brac telefonu do reki. Z reguly musze sobie sama zwracac uwage ze 'hej, mialas nie patrzec w telefon'. Taki odruch.

    www.milenakrecisz.com

    OdpowiedzUsuń
  12. To niestety szczera prawda. Telefony owładnęły ludzi. Ja sama spedzam na telefonie mnóstwo czasu. Takie mamy czasy... ja jeszcze potrafie rozgraniczyć życie w internecie a życie rodzinne, ale niestety są wsród nas takie osoby które tej granicy nie mają :(
    A jeśli już mowa o świecie w internecie to może zechciałbyś zerknąć na mojego bloga https://zbiegiemzycia.blogspot.de bedzie mi miło

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka