poniedziałek, 22 października 2018

Pracuję w szpitalu psychiatrycznym.

Psychiatryk, wariatkowo, dom wariatów- jakie nazwy jeszcze przychodzą Wam do głowy? Temat szpitala psychiatrycznego budzi wiele emocji, dlatego jako osoba z wewnątrz postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy :)
Photo by Jon Butterworth on Unsplash




Hej, no i jak tam ? Co robisz po studiach ? oooo, pracujesz, a gdzie ?
W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM?!

Jednym z pierwszych i najczęstszych pytań jest :
A nie boisz się ?
Może i sama jestem wariatka, ale nie. Nie boje się. Wydaje mi się, że ten wielki strach przed "ludźmi z psychiatryka" został mocno nakręcony przez opowieści,  przez filmy, w których wykorzystano motyw choroby psychicznej czy budynku szpitala. Sęk w tym, że szpital ten poza paroma ( no dobra- paronastoma) specyficznymi zasadami nie różni się od innych. Ale każdy oddział ma swoje zasady, oddziały psychiatryczne  nie różnią się pod tym względem niczym, na ginekologii też są zasady, i nikt tego tak nie demonizuje. Zasady te to przede wszystkim takie, które mają wpłynąć na bezpieczeństwo i zdrowie pacjentów. Stąd też osławione braki klamek w oknach, kraty czy zamknięte na klucz drzwi na oddział.
Kiedy zaczynałam czułam niezwykłe podekscytowanie. Też wierzyłam-przynajmniej połowicznie - w te wszystkie bajki o szpitalach psychiatrycznych. Ten, w którym pracuje urósł wręcz do poziomu Urban legend. Cała miejscowość kojarzona jest przede wszystkim tylko że szpitalem. A szkoda, bo jest to mnóstwo innych, ciekawszych elementów godnych uwagi.
Po pierwszym tygodniu pracy poczułam się .... rozczarowana. I nie mówię tu o pensji:), współpracownikach. Nie, nie . Miałam ochotę stanąć na środku korytarza i wykrzyczeć : 


No i gdzie te fajerwerki?!

 Nie wiem, czy dla mnie to, co dzieje się w szpitalu jest zbyt mało WOW, czy faktycznie tak jest. Wiem, że na niektórych pacjent krzyczący/ wyjący, przypięty pasami do łóżka , może robić wrażenie. Na mnie nie zrobiło. Wcale mnie to nie przeraziło, było nawet delikatnie ciekawe. Ale dla mnie to i tak dalej zbyt mała adrenalina. Tak samo agresywne zachowania pacjentów, które musiały zostać stłumione przez panów, których mamy na oddziale zawsze na takie ewentualności. 
Photo by Vittore Buzzi on Unsplash

Więc jak wygląda życie na oddziale?
Zapomnijcie o biegających w kaftanach bezpieczeństwa ludziach z zagubionym wzrokiem. Te wszystkie rzeczy, które utarły się jako codzienność na psychiatrii, te wszystkie zachowania "standardowe" to ostre stany chorobowe, do których albo się nie dopuszcza, albo jeżeli już u pacjenta takowe się pojawiają, są jak najszybciej tłumione. Bo należy pamiętać że to nie  cyrk, gdzie obserwuje się dziwnych ludzi, tylko szpital gdzie ludziom się pomaga, a takie ostre stany chorobowe to również cierpienie pacjenta. Należy pamiętać, że choroby psychiczne to nie tylko te wiążące się z pobudzeniem psychoruchowym. To również te, w którym napęd pacjenta jest znacznie obniżony, pacjenci są zagubieni i ują wsparcia personelu nie tylko w podstawowych czynnościach ale także wsparcia psychicznego, poczucia zrozumienia i chęci pomocy. Budowanie zaufania na linii personel- pacjent jest ważne, pomaga w dążeniu do wspólnego nam wszystkim celu- zdrowia i powrotu do środowiska. 

Ciekawa jestem, jakie Wy znacie opowieści o psychiatryku:) Chętnie poczytam, a jeśli macie jakieś fakty doyczące szpitala psychiatrycznego i chcielibyście je skonfrontować z realiami, prosze zostawcie je w komentarzu, na pewno się odniosę:)
Pozdrawiam,
Natalia :)

4 komentarze:

  1. Ja (na szczęście) nie miałam (i obym nie miała) przygód z tego typu szpitalem, ale faktycznie pierwsze co widzę po usłyszeniu o takim szpitalu to dzikie cyrki i dziwni ludzie w środku. Super, że przedstawiasz szpital z perspektywy kogoś z wewnątrz - trzeba szerzyć świadomość!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, fajnie jest poznać ten świat od wewnątrz. Osobiście nigdy nie miałam styczności z takim szpitalem. Jedyne czym się kierowałam, myśląc o takim miejscu to stereotypy. Jedno wiem na pewno, jesteś niezwykłą osobą. Na mnie krzyk robi wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzeczywiście większość z nas ma raczej podobne wyobrażenie o tym miejscu ;) Jak widać, niesłusznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś pracowałam w miejscu gdzie 3 osoby były chore na dwubiegunówkę i borenline. Trudne to było...

    OdpowiedzUsuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia