poniedziałek, 26 listopada 2018

Hygge podsumowanie tygodnia #1

Witajcie. Jestem zgapiarą.
Zdjęcie też zajumałam z Darmowego banku zdjęć Natalii Jest Rudo ;)

Postanowiłam odgapić pomysł od Natalii z Jest Rudo i opublikować swoje pozytywne podsumowanie tygodnia, będę mieć tyle przyzwoitości, że zmienię nazwę na
  hygge podsumowanie tygodnia
chociaż wydaje mi się że pozytywne podsumowanie tygodnia brzmi lepiej, ponadto uważam też, że nadużywanie słowa hygge jest denerwujące, ale nic lepszego już nie wymyślę. Dziś już nie, dlatego tak zostanie:). Uważam że to świetny pomysł oraz swego rodzaju autoterapia. Bo przyznaj szczerze, czy cieszysz się z tych małych rzeczy i podsumowujesz sobie w głowie, ile miłych wydarzeń miało miejsce w ostatnim czasie?


Od pewnego czasu jestem szczerze zafascynowana filozofią szczęścia zarówno duńczyków jak i ludności skandynawskiej. Po przeczytaniu kilku blogów oraz dwóch kultowych pozycji o sztuce szczęścia, postanowiłam wcielać ich pomysły w życie. Filozofia ta mówi, że #hygge można znaleźć w małych przyjemnościach, małych rzeczach które nas cieszą.

Zatem co pozytywnego u mnie w tym tygodniu?

- wyskoczył mi jeden dodatkowy pół-wolny dzień (to nic, że muszę go odpracować w tym tygodniu)

- byłam w kinie na CREED 2, było całkiem miło

- kupiłam opony zimowe- wiem, że brzmi mało #hygge ale bezpieczeństwo jest dla mnie jak najbardziej #hygge :)

- udało mi się pomóc koleżance- to jest jak najbardziej #hygge!

- udało mi się z pacjentami zrobić naprawdę piękne bombki świąteczne

- znalazłam mnóstwo inspiracji na pintereście odnośnie nadchodzących świąt (jeśli ktoś miałby ochotę, abym się z nim podzieliła moimi zdobyczami, priv :))

- znalazłam czas, aby poczytać czasopisma wnętrzarskie- bardzo to lubię, niestety rzadko mam na to czas

- rozpoczęłam czytać nową książkę- #hygge że znalazłam na o czas, mniej #hygge jest to, że wydaje mi się średnia :D

- byłam na zakupach, niestety w black saturday, więc nie kupiłam zbyt wiele, ale spędziłam miło czas z koleżankami

- w końcu kupiłam porządną lampkę biurkową, moja poprzednia, którą dostałam na mikołaja chyba w 6 klasie (tak, miałam ją też na studiach) była już poklejona taśmą 😂

- zjadłam moje najulubieńsze ciastko Daim z Ikei 💓

- wracając do samochodu z kina, na moim dachu leżały moje ulubione rękawiczki. Jakaś dobra dusza podniosła je z ziemi, musiały wypaść, kiedy wysiadałam. Dziękuję💗


I to chyba tyle :) kiedy tak na to patrzę, to naprawdę sporo się tego nazbierało:) I dobrze. Warto się czasem zatrzymać i przemyśleć, ile dobrego nas spotyka. Bo w Polsce mamy taką narodową mentalność, aby skupiać się na przykrych sprawach i problemach, chwalić się tym, jak nam jest ciężko w życiu. A może jest na w życiu dobrze, tylko tego nawet nie zauważamy? Innym powodem, który przyczynił się u mnie do napisania tego posta, jest to, że obracam się w gronie ludzi chorych psychicznie. Widzę ich nieszczęście, często anhedonię. Chcę być zdrowa i potrafić się cieszyć z życia. Dlatego spisałam te miłe rzeczy, żeby fizycznie mieć pogląd na to, ile dobrego mnie spotyka. Ty też weź kartkę i spisz. Zobaczysz, jak szczęśliwym człowiekiem jesteś. Takie działanie zmienia nasze myślenie, bo zaczynamy zauważać małe, przyjemne rzeczy, aby móc je dopisać. I sami sprawiamy, że chcemy przeżywać więcej takich chwil, przez co tak kierujemy swoim życiem, aby nasza lista stawała się coraz dłuższa i dłuższa :) 

Chciałabym, abyście też znaleźli chociaż jedną pozytywną rzecz z poprzedniego tygodnia i się nią ze mną podzielili :)
Pozdrawiam 
Natalia 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia