sobota, 12 stycznia 2019

Foreo Luna Mini 2 - mam i ja!

Witajcie. Już nie pamiętam, kiedy pisałam coś z tematyki beauty.  Dziś zapraszam Was na moje pierwsze wrażenia z Foreo Luna Mini 2. Wpis  podzieliłam na dwie części, pierwsza jest dygresją o tym, jak Luna trafiła w moje ręce, natomiast w drugiej znajdziecie informacje dotyczące stricte użytkowania.


Foreo Luna Mini w moich rękach!

Czy jeszcze rok temu pomyślałabym, że będę posiadaczką tego małego wariata? Owszem, była to dla mnie bardzo kusząca opcja zakupowa, ale jako hodowca wewnętrznego żyda ( z małej litery, ponieważ nie chodzi mi tu o nację/religię etc, a raczej prywatne określenie głęboko zakorzenionej sknerowatej postawy). Całe szczęście sknerą nie był mój narzeczony :) Był, wybrał, zapakował, wręczył:) Czy byłam zaskoczona? Owszem. Wspomniałam mu co prawda o tym prezencie, ale wspomniałam też o torebce LV czy MK. A także kilku innych luksusowych rzeczach, tak czy inaczej podanie tego pomysłu było chyba najbardziej nieprzemyślanym ruchem z mojej strony. Serio, po prostu rzuciłAm "FOREO". Trochę na przekór, bo jednak cena jest dość wysoka. Nawet nie dość. Jak za szczotkę do twarzy to jest wysoka w ... bardzo:). 

Stałam się posiadaczką kultowej szczoteczki sonicznej do twarzy Foreo Luna Mini 2. O ile dobrze pamiętam, pierwszy raz o tym sprzęcie usłyszałam kiedyś u Doroty z kanału YT Olfaktoria. Wtedy wydało mi się to nieosiągalnym dobrem. Ale i zbytkiem. Szczoteczka za 600 zł? SERIO?


O samym FOREO LUNA MINI 2

Nie mogłam się doczekać pierwszego odpalenia. w Pudełku nie ma pełnej instrukcji. Podana jest strona internetowa, gdzie można ją znaleźć.  Fajnie, dbają o środowisko, nie drukują mnóstwa niepotrzebnych kartek których większość i tak nie czyta. Ja bynajmniej nigdy. Aż do wtedy. Musiałam, ponieważ zaczęłam klikać i wciskać wszystko jak leci. Początkowo nawet się nie uruchomiła. W końcu, mimo że zaczęła już pulsować, nie potrafiłam z niej korzystać. Gdzie te poziomy, czemu to miga , przestaje pulsować itp. No nic, instrukcję czas przeczytać. 

Foreo Luna Mini 2 ma 8 poziomów intensywności. Posiada jedynie trzy przyciski, główny oraz + i -. Intensywnością sterujemy + oraz -. Zapamiętuje nasze ustawienia, tak że za każdym razem nie musimy się zastanawiać, czy mamy dobraną prędkość drgań. Ja szczerze mówiąc, jak raz nastawiłam, tak sobie jest ustawiona. Pierwsze, co zwróciło moją uwagę, to materiał, z jakiego został wykonany produkt.  Silikon jest niezwykle miękki, przypomina w dotyku skórę (???). Jest wyjątkowo delikatny. Wibracje jak wibracje- szybsze, wolniejsze, jak kto woli. Zmyłam czym prędzej makijaż, nałożyłam żel do mycia twarzy, zmoczyłam Foreo i zaczęłam myć. Podczas mycia drgania były bardzo przyjemne, aczkolwiek nie lubię myć części twarzy, które bezpośrednio pod skórą mają kość. To wszystko dlatego, że pulsacje przeniesione na kości dają u mnie złudzenie... bycia u stomatologa. Efekt WOW zobaczyłam dopiero po zakończeniu mycia. Czułam, ze skóra jest czysta. Ale dopiero kiedy jej dotknęłam, zrozumiałam, dlaczego wszyscy tak się nią zachwycają. Nie wiem, w czym tkwi fenomen, co sprawia, że ta szczotka naprawdę robi takie cuda ze skórą. Skóra była tak gładka i przyjemna w dotyku, jak już dawno w moim przypadku nie była. Gładka, "śliska", czysta, napięta ale nie ściągnięta. Czułam się jak po głębokim peelingu, ale bez uczucia jakiegokolwiek podrażnienia. Szczoteczka odmierza nam czas czyszczenia jednej partii twarzy np. policzka i po jego upływie daje nam znak zakłóceniem wibracji.

Szczoteczkę ładujemy raz na ok 5 miesięcy. Dlatego ważne, aby dołączony do Luny kabel ładujący chować w takie miejsce, aby znaleźć go, kiedy będzie potrzebny. Szczoteczka jest w stu procentach wodoodporna, mimo, że jej gniazdo ładownia nie jest zabezpieczone żadnym zatrzaskiem/ zatyczką. Produkt zapakowany jest w plastikowe przezroczyste pudełko, nieco większe od samej szczoteczki. Proste, jak cały design marki.
Jakiś czas temu słyszałam, że Foreo, podobnie jak np.: GLOV pod kolorystycznym kodem ukrywa dostosowanie produktów do różnych typów skóry. Aktualnie, kolory to tylko kwestia gustu. Każda ze szczoteczek posiada różne pola wypustek, dla każdego można dobrać odpowiedni rodzaj oczyszczania.

Aby ocenić efekty stosowania, jest jeszcze stanowczo za wcześnie. Ale moja skóra i tak po tak krótkim okresie stosowania jest widocznie dużo czystsza, zmniejszyły się zaskórniki. Skończył się też często pojawiający się co jakiś czas problem z zatkanymi porami, które pod makijażem "wystawały" ponad podkład. Nie wiem, czy opis jest wystarczająco jasny, abyście to zrozumieli, jeśli nie, powiem tylko że wyglądało to fatalnie. 

To, że ja się zachwycam, to raczej oczywista sprawa. Ale muszę Wam powiedzieć, że nie tylko ja się zachwyciłam tym maleństwem. Mój narzeczony, po wysłuchaniu wszystkich ochów i achów, postanowił również wypróbować. Był pozytywnie zaskoczony. Foreo znajduję często pod prysznicem, co oznacza, że chętnie do niej wraca :)

Może któraś z Was posiada jakiś produkt od Foreo? Albo słyszała jakieś ciekawe opinie na temat tej marki, i chciałaby się podzielić?


Pozdrawiam,
Natalia

8 komentarzy:

  1. Prezentuje się swietnie i oby się sprawdzała :)

    Zapraszam https://ispossiblee.blogspot.com/2018/12/christmas-wishes.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie tez się marzy ta szczotka i właśnie chyba wersja mini. Tylko ta cena, będę polować na jakąś promocję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, cena o jej główna wada, nawet jeśli są promocje to niestety nie spotkałam się z jakąś zawrotną obniżką niestety. Ale można kupić ją " na współkę" z partnerem :) mam wrażenie, że mój tak właśnie zrobił haha, niby prezent dla mnie, ale sam też chętnie korzysta :P

      Usuń
  3. Szczerze w pierwszej chwili nie miałam pojęcia co jest i po co :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to produkt mało reklamowany, więc wcale się nie dziwię:) Ja dowiedziałam się o niej z YT

      Usuń
  4. Ja mam zwykłą szczoteczkę do twarzy, elektryczną, na początku stosowanie codziennie, teraz niestety o niej zapominam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połóż w widocznym miejscu w łazience- moja leży obok umywalki, nie sposób o niej zapomnieć:) Patrzy na mnie i wywołuje wyrzuty sumienia :D

      Usuń

Podziel się z nami swoim zdaniem na ten temat! :)