sobota, 23 lutego 2019

Obraz z mchu i trochę o idei hygge

Witajcie. Jakiś czas temu bardzo zainteresowałam się ogólnie pojętą " skandynawszczyzną". Zwał jak chciał, w każdym razie jest coś w tej północnej prostocie, co skradło moje serce. Jeśli jesteście chętni do poczytania co nieco mojej luźnej paplaniny, a i przy okazji obejrzeniu co udało mi się stworzyć dzisiejszego popołudnia, to zapraszam.


Nie od miesiąca, nie od dwóch ani nawet nie od pół roku a od dłuższego czasu w mediach możemy zauważyć hype (alem światowa) na wszystko co skandynawskie. A to meble z IKEA, a to filozofia życia- no kto z Was nie słyszał o HYGGE? Skandynawia stała się popularna. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że my, mieszkańcy europy (tej centralnej, środkowej- nigdy nie byłam orłem z geografii, pozdrawiam panią z liceum u której miałam ledwo 3), chyba nie do końca to wszystko rozumiemy. 



Mam czasem wrażenie, że wręcz dewastujemy całą ideę prostoty skandynawskiej. Ciężko jest nam, zakorzenionych w kulturze konsumpcjonizmu przyjąć ideę z północy w jej najczystszej postaci. Chyba nie do końca o to w tym chodzi. Piękną bliskość z naturą wpychamy w europejskie ramy, próbujemy na tym zrobić biznes, niejednokrotnie zatracając cel. Wszystko co norweskie, skandynawskie jest w cenie- co się będziemy oszukiwać. Prosty przykład. W te święta szukałam swetra, zależało mi na tzw. norweskim wzorze. Jak nie trudno się domyślić znalazłam takich kilka... set.  Oczywiście średnio o 30-100 zł droższe niż te bez"jodełki". 







Książki o hygge... owszem, ktoś mógłby powiedzieć:

 "ej, sama zakupiłaś te książki a teraz ciśniesz po całej idei sprzedaży wiedzy na temat skandynawskiej idei minimalizmu!"

 Zauważcie, jak książki te zostały wydane. Gdyby pewnie były one zaprojektowane zgodnie z ideą, o której notabene są, połowa europejczyków nie zauważyłaby nawet ich istnienia. Ta książka, a właściwie okładka jest tego idealnym przykładem. My, ludzie środka europy (a może wschodu? #geografia) lubimy gdy się błyszczy, lubimy gdy połyskuje, lubimy kiedy widać, że coś jest ekskluzywne. No i jest, nie powiem że nie podoba mi się a okładka, ale mam też nieodparte wrażenie, że próbujemy sobie piękną ideę przerobić tak, aby pasowała do naszej rzeczywistości, naszych przyzwyczajeń i kanonu piękna. To nie znaczy, żeśmy tacy źli i niedobrzy. Może inaczej nie potrafimy? Budzi się w nas zazdrość, jak pięknie można żyć, bez pośpiechu, celebrując chwile. W zgodzie z naturą. Ale tu, w naszym małym wycinku świata ciężko jest to wszystko realizować. Ale... znacznie łatwiej jest na tym zarobić! No, bo wszyscy chcą być bliżej natury, więc wszechobecne elementy życia codziennego zaczerpnięte w Skandynawii są jak najbardziej na tak! Domki w górach o zatrważającej prostocie, wystrój wnętrz, ubiór itp. Czy to trochę nie dewastacja? Idea skandynawskiej prostoty nie opiera się na prostocie zakupionej za miliony monet. Te wszystkie, proste elementy skandynawskiego designu nie kosztowały (tam) połowy wypłaty. A u nas? Zapominamy, że idea hygge to nie tylko mebel z ikei w dobrym miejscu w domu, parę świeczek i kilka starych książek. Chcemy tworzyć wokół nas świat z obrazka- i fajnie! Nie zrozumcie mnie źle- że narzekam na skandynawski design czy coś. Ale chyba pora zrozumieć, że nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie wprowadzimy do naszego życia tej idei meblem. Zamiast stawiać na otaczanie się elementami z kosztowną metką "made in scandinavian", zacznijmy skupiać się na na celebrowaniu naszego życia, korzystania z niego w prosty sposób. 
Wyjdź z psem.
Podlej kwiaty w domu.



Po tym wszystkim, kiedy dopiero co parę wersów wyżej pisałam żeby celebrować chwile, a nie otaczać się przedmiotami skandynawskimi, zamierzam Wam pokazać, co udało mi się zrobić, nie kupić. Obrazy z mchu, które widzieliście na poprzednich zdjęciach,  od dawna mi się podobały, uważam że są niezwykle naturalne, świeże i dają poczucie bycia bliżej natury. Jakoś nigdy nie mogłam się zebrać. Niezwykle podobają mi się całe ściany pokryte chrobotkiem reniferowym/ norweskim. Tym też mchem wypełniłam ramki a efekt możecie podziwiać na zdjęciach :)
Najpierw wyczyściłam mech. Nie żartuję, to ściółka leśna, jest tam wszystko. Są też mchy, które nie do końca są tak piękne jak byśmy tego chcieli. Trzeba to wszystko przeplewić i zostawić tylko najpiękniejsze okazy. 
Następnie wycięłam z technicznej karki prostokąt wielkości szybki z ramki i umieściłam go przed szybką, zamknęłam ramkę. Za pomocą kleju na gorąco przyklejałam mech do kartki w ramce. Moja rada- ułóżcie kompozycję na sucho i później ją przyklejajcie element po elemencie. Szukanie pasującego porostu może być zbyt długie i klej zdąży stężeć. 
Krótki czas pracy a jaki efekt! Możecie wykonać takie obrazy z bliskimi i celebrować chwile spędzone razem :)

Jak Się Wam podobają takie naturalne ozdobniki? Może ktoś z Was ma coś zrobionego z mchu i chciałby się tym pochwalić?:)
Pozdrawiam,
Natalia

PS. Jeśli myślicie, że zrobienie tych zdjęć było banałem, powiem tylko że koś bardzo chciał się przyłączyć i jego części ciała były na połowie zdjęć z tej sesji.


Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia